Polska rozbudowuje sieć ładowania samochodów elektrycznych w rekordowym tempie – obecnie funkcjonuje już niemal 13 000 ogólnodostępnych punktów ładowania, a segment szybkich ładowarek DC wzrósł w 2025 roku o 65%. Każda nowa stacja to plac budowy, na którym gromadzone są wysokowartościowe komponenty stanowiące kuszący łup dla złodziei. W przypadku strategicznej dla kraju infrastruktury ładowania każdy taki przestój oddala realizację celów środowiskowych.

Stacje ładowania powstają często w lokalizacjach rozproszonych, przy drogach i na obrzeżach miast, gdzie tradycyjne metody ochrony okazują się niewystarczające. Sprawia to, że bezpieczeństwo trzeba planować już na etapie budowy.
„Na placach budowy stacji ładowania znajdują się wartościowe komponenty, często w lokalizacjach, które trudno skutecznie zabezpieczyć. Dlatego ochrona powinna być elementem inwestycji od samego początku. Reagowanie dopiero po pierwszej kradzieży jest zazwyczaj znacznie droższe niż odpowiednia prewencja” – komentuje Kinga Nowakowska, dyrektor generalna BauWatch w Polsce.
Wysokowartościowe komponenty na celowniku
Koszt budowy pojedynczej stacji szybkiego ładowania DC sięga około 250 tys. zł, a kradzież kabli czy komponentów to nie tylko wydatek na ich odtworzenie, ale i tygodnie oczekiwania na dostawę oraz przestój w realizacji.
„W skali Europy przestępczość na placach budowy generuje straty rzędu 1,5 mld euro rocznie – na tym tle nakłady na prewencyjny, mobilny monitoring stanowią ułamek potencjalnych strat i coraz częściej są warunkiem, o który pytają ubezpieczyciele oraz instytucje finansujące już na etapie planowania. Dla inwestorów bezpieczeństwo coraz częściej przestaje być kosztem, a staje się elementem rentowności projektu” – komentuje Kinga Nowakowska.
Problem pogłębia charakter lokalizacji. Rozproszenie, ograniczone oświetlenie i częsty brak stałej infrastruktury ochronnej tworzą warunki, w których kradzież specjalistycznego komponentu generuje nie tylko koszt jego odtworzenia, ale i wielotygodniowe oczekiwanie na dostawę, a w konsekwencji paraliż harmonogramu.
Inteligentny monitoring zamiast reaktywnej ochrony
Odpowiedzią na te wyzwania są mobilne systemy monitoringu, które można rozstawić w dowolnym miejscu bez budowania stałej infrastruktury. Autonomiczne wieże, które mogą być zasilane zarówno z sieci, jak również energią słoneczną i rezerwowym ogniwem paliwowym, działają niezależnie nawet w odległych lokalizacjach pozbawionych dostępu do sieci energetycznej.
„Możliwości wież nie ograniczają się do samego wykrywania ruchu – moduł AI analizuje wzorce zachowań i odróżnia realne zagrożenia od niegroźnej aktywności, takiej jak przebiegające zwierzę czy poruszane wiatrem elementy. Technologia nie zastępuje przy tym człowieka, pozwalając operatorom skupić się na incydentach, które naprawdę tego wymagają. W momencie wykrycia zagrożenia centrum monitorowania reaguje natychmiast, często jeszcze zanim dojdzie do kradzieży, chroniąc nie tylko mienie, ale przede wszystkim harmonogram i budżet inwestycji” – wyjaśnia Kinga Nowakowska.
