Inwazję Rosji na Ukrainę poprzedził celowo wywołany kryzys energetyczny. Rosyjska spółka Gazprom stopniowo ograniczała dostawy gazu do Europy, windując ceny i licząc, że osłabiona gospodarczo Unia będzie mniej skłonna do zdecydowanej reakcji na agresję. Efekt okazał się jednak odwrotny do zamierzonego. Państwa członkowskie UE w przyspieszonym tempie zaczęły ograniczać zależność od surowców z Rosji. Udział rosyjskiego gazu w imporcie Unii spadł z ponad 40 proc. do nieco ponad 10 proc. W części krajów, takich jak Polska czy Litwa, osiągnął poziom zerowy.
– Podobny trend widać w ropie naftowej, w całej Europie udział rosyjskich dostaw z kilku dziesiątek procent spadł do kilku, a w Polsce także do zera. Oprócz sankcji zastosowano narzędzia regulacyjne. Kluczowy jest pakiet REPowerEU. Jego przepisy dla rynku gazu przewidują, że do listopada 2027 r. nie będzie można zawierać nowych kontraktów gazowych z Rosją. Jeśli ten kierunek zostanie utrzymany, Rosja będzie stopniowo znikać z europejskiego rynku surowców – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Wojciech Jakóbik, Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego, prowadzący podcast Energy Drink. – Pojawiają się jednak próby odwrócenia trendu. Siły prorosyjskie w niektórych krajach, jak niemiecka „Alternatywa dla Niemiec”, wzywają do powrotu do Nord Stream 2 i rosyjskiego gazu czy ropy. Nawet jeśli ich postulaty zyskają wpływy w debacie publicznej, istnieje jeszcze szeroki zestaw narzędzi prawnych i politycznych, by taki zwrot blokować. Równolegle rozwijają się alternatywne kierunki dostaw. Rośnie znaczenie LNG ze Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko. Do Polski gaz płynie też z Norwegii przez Baltic Pipe, coraz istotniejszą rolę odgrywa Afryka Północna i inni producenci. Dywersyfikacja przekłada się na większą konkurencję i potencjalnie niższe ceny dla odbiorców. W tym procesie Polska zyskuje nową rolę. Z państwa uzależnionego od rosyjskich surowców staje się pośrednikiem w dostawach z kierunków nierosyjskich. Nasza infrastruktura, terminal LNG w Świnoujściu, naftoport w Gdańsku, nowe gazociągi, obsługuje dziś nie tylko rynek krajowy, ale też kraje bałtyckie, Niemcy czy państwa na południu Europy. Im lepiej będzie wykorzystywana, tym niższy będzie jednostkowy koszt jej utrzymania, co przełoży się także na rachunki za gaz i paliwa w Polsce – powiedział Wojciech Jakóbik.
