Budownictwo to branża paradoksów. Z jednej strony generuje miliardowe przychody, z drugiej jednak, od lat prowadzi niechlubny ranking branż z największymi zaległościami płatniczymi. Według Skanera Sektora MŚP przygotowanego przez Instytut Keralla Research na zlecenie BIG InfoMonitor, 97% firm budowlanych spotkało się z opóźnieniami w płatnościach, a blisko połowa doświadcza ich regularnie. Jednocześnie, jedynie co czwarte przedsiębiorstwo z branży deklaruje, że opóźnienia znacznie wpływają na ich kondycję finansową. Większość firm uwzględnia to ryzyko już na etapie planowania finansowego, jako specyfikę tej branży. Ten sam model rozliczeń, który w praktyce utrzymuje sektor w ruchu, dla banków często wygląda jak brak stabilności. I to sprawia, że nawet dobrze prosperujące firmy mają ograniczony dostęp do finansowania bankowego.

Model, w którym koszty wyprzedzają przychody, to codzienność firm budowlanych. Z konieczności większość z nich nauczyła się tym zarządzać, jednak słono płacą za tę sprawność. Luka między poniesieniem wydatków a wpływem należności jest zazwyczaj finansowana z własnego kapitału. Znaczna część środków firmy jest więc stale zamrożona w niezapłaconych fakturach, zatrzymanych kaucjach i etapach rozliczonych na papierze, ale jeszcze nie na koncie. Kapitał pracuje, tylko nie dla firmy, która go wyłożyła. Wielopiętrowa struktura podwykonawców w ramach jednego projektu ten układ tylko pogłębia.
Dane ze Skanera MŚP pokazują, że aż 42% firm budowlanych deklaruje, że mimo wszystko ich aktualna sytuacja gospodarcza nie wpływa na skłonność do inwestowania. Warto podkreślić, że to najwyższy wynik spośród wszystkich badanych branż i niemal dwukrotność średniej dla całego sektora MŚP. Firmy budowlane, mimo niestandardowego systemu rozliczeń, inwestują w rozwój i nowe projekty. Dla banku jednak obraz tej branży jest nieco inny. Nieregularne wpływy, przychody uzależnione od harmonogramu kontraktu i brak powtarzalnej historii przepływów niekorzystnie wpływają na standardowy model oceny zdolności kredytowej i działają na niekorzyść nawet dobrze prosperującego wykonawcy. Według badań Rzecznika MŚP ponad 40% przedsiębiorców wskazuje wymogi dotyczące zabezpieczeń jako czynnik zniechęcający ich do kredytu w bardzo dużym stopniu. W budownictwie, gdzie firma może mieć pełny portfel zleceń i zerowe aktywa trwałe, ta bariera jest szczególnie dotkliwa.
– W branży budowlanej ocena sytuacji przedsiębiorstwa wymaga szerszej perspektywy niż analiza wpływów na rachunku. Znaczenie mają również wartość realizowanych kontraktów, skala prowadzonych inwestycji oraz należności, które zostaną rozliczone na kolejnych etapach projektu. To jeden z powodów, dla których część firm o stabilnej sytuacji operacyjnej napotyka trudności w dostępie do tradycyjnego finansowania i szuka pozabankowych alternatyw – Damian Sapielak, COO Novalend.
Trudności w dostępie do finansowania nie oznaczają jednak rezygnacji z rozwoju. Dane ze Skanera MŚP pokazują, że 23% firm budowlanych deklaruje wzrost skłonności do podejmowania nowych projektów i inwestycji. Jednocześnie ponad jedna czwarta przedsiębiorców z branży wskazuje trudności z pozyskaniem finansowania jako jedno z głównych wyzwań dla prowadzonej działalności.
Problem z dostępem do kapitału potrzebnego do realizacji nowych projektów jest szczególnie widoczny w okresach zwiększonej liczby inwestycji, gdy przedsiębiorstwo prowadzi jednocześnie kilka projektów znajdujących się na różnych etapach zaawansowania. Koszty materiałów, wynagrodzeń i usług podwykonawców pojawiają się na bieżąco, podczas gdy wpływy są rozłożone w czasie zgodnie z warunkami kontraktu. Zapotrzebowanie na środki obrotowe rośnie wówczas szybciej niż środki wpływające na konto wykonawcy.
W odpowiedzi na te wyzwania przedsiębiorcy coraz częściej poszukują źródeł finansowania lepiej dopasowanych do sposobu funkcjonowania branży budowlanej. – W przypadku budownictwa znaczenie mają nie tylko historyczne przepływy finansowe, ale również wartość prowadzonych prac i należności, które zostaną rozliczone na kolejnych etapach realizacji projektu. Wykorzystując inteligentne algorytmy tworzymy więc rozwiązania, które pozwalają uwzględnić wartość realizowanych kontraktów i należności oczekujących na rozliczenie – wyjaśnia Damian Sapielak.
Ugruntowany przez lata system rozciągniętych w czasie rozliczeń w budownictwie sprawia, że płynność finansowa nie zawsze odzwierciedla rzeczywistą kondycję przedsiębiorstwa. W sektorze opartym na długich cyklach rozliczeniowych dostęp do kapitału często jednak decyduje o tempie realizacji inwestycji i możliwościach podejmowania kolejnych zleceń. Dla wielu firm zewnętrzne finansowanie pozabankowe stało się więc stałym elementem prowadzenia działalności, wynikającym wprost ze specyfiki branży.
