Kradzież z włamaniem do firm budowlanych. Dlaczego policja i ubezpieczyciel mogą ją kwalifikować inaczej?

fot. AI
  • Pomimo systematycznego spadku liczby kradzieży z włamaniem i rosnącej wykrywalności sprawców (ponad 60 proc. w 2025 r.) skala zjawiska pozostaje duża.
  • W 2025 r. policja stwierdziła 53,7 tys. takich przestępstw, czyli o 26 proc. mniej niż pięć lat wcześniej. Złodzieje biorą na cel zarówno prywatny, jak i firmowy majątek.
  • W budownictwie to wyjątkowo istotny problem – kradzieży na placu budowy doświadczyło prawie trzy czwarte firm w Polsce.
  • To samo zdarzenie policja może uznać za kradzież z włamaniem (art. 279 kk), a ubezpieczyciel za kradzież zwykłą, nieobjętą podstawową polisą – w efekcie właściciel mienia może zostać bez odszkodowania.
  • Standardowe warunki polisy da się jednak negocjować – dodatkowe klauzule i rozszerzenia sprawiają, że ochrona zadziała, gdy dojdzie do włamania.

Liczba kradzieży z włamaniem w Polsce spada piąty rok z rzędu. W 2020 r. policja stwierdziła 72,5 tys. takich przestępstw, w 2025 r. „zaledwie” 53 670, co oznacza spadek o 26 proc. Równolegle rośnie wykrywalność sprawców, która w 2025 r. przekroczyła 60 proc. Najwięcej włamań odnotowano przed rokiem w woj. mazowieckim, śląskim i dolnośląskim, a najczęstszym celem sprawców były lokale mieszkalne oraz firmy z sektora MSP.

Bardzo narażona na działanie złodziei jest branża budowlana. Kradzieży na terenie inwestycji doświadczyło 73,6 proc. polskich firm budowlanych, a najczęstszym typem przestępstwa jest tu kradzież dokonywana przez pracowników lub inne osoby z legalnym dostępem do placu – wynika z raportu BauWatch „Crime Report 2026”. Kradzieży co kilka miesięcy doświadcza 29 proc. polskich firm wobec 24 proc. w Unii Europejskiej (UE).

– Ze statystyk wyłania się na pewno pozytywny kierunek, ale skala zjawiska wciąż jest bardzo duża. Rejestry policyjne dotyczące kradzieży z włamaniem obejmują również mieszkania, ale do grupy najczęstszych celów sprawców należą małe i średnie firmy – wśród nich znajdują się także biznesy o milionowych obrotach i mieniu wysokiej wartości, działające w bardzo różnych branżach. Wiele z nich po kradzieży otrzyma odszkodowanie z polisy, ale przedsiębiorca powinien starannie przejrzeć warunki ochrony zaproponowane przez ubezpieczycieli. Dobrze widać to w budownictwie, gdzie sprawcami bywają osoby z legalnym dostępem do placu. Nie muszą one pokonywać zabezpieczeń, a bez tego elementu mamy do czynienia nie z kradzieżą z włamaniem, lecz z kradzieżą zwykłą – mówi Adam Zawadzki, starszy specjalista ds. likwidacji szkód w Attis Broker.

Łupem złodziei na polskich budowach padają najczęściej małe narzędzia i elektronarzędzia (49,8 proc. wskazań) oraz miedź (47,2 proc.). Na tle Europy wyróżniają nas inne kategorie kradzionego mienia. Paliwo wskazuje 39 proc. firm wobec średniej unijnej na poziomie 25,4 proc., a stal 32,8 proc. w zestawieniu z 22,9 proc. w UE. Skalę tego rodzaju szkód dobrze obrazuje sprawa z 2025 r. Sprawcy włamywali się nocą na place budowy w woj. śląskim i małopolskim, wypompowywali paliwo z maszyn budowlanych i kradli sprzęt. Straty przekroczyły 200 tys. zł.

O tym, czy po tego rodzaju zdarzeniu firma otrzyma odszkodowanie, przesądza nie kwalifikacja policji, lecz zapisy w polisie majątkowej. Ubezpieczyciele warunkują swoją odpowiedzialność przede wszystkim należytym zabezpieczeniem mienia i własną definicją kradzieży z włamaniem.

Dlaczego zgłoszenie na policję nie gwarantuje odszkodowania?

Kradzież z włamaniem jest przestępstwem ściganym z urzędu. Art. 279 § 1 kodeksu karnego przewiduje za nie karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Surowość wynika z tego, że sprawca dopuszcza się w istocie dwóch przestępstw: przełamania zabezpieczeń oraz zaboru mienia. Zapisy prawa nie przenoszą się jednak automatycznie na zapisy umowy ubezpieczenia, co często ma wpływ na odszkodowanie.

Ubezpieczyciel ocenia zdarzenie według definicji z ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU), a nie przepisu, na podstawie którego działa policja. W praktyce likwidacji tego rodzaju szkód zdarza się, że to samo włamanie policja uznaje za kradzież z włamaniem, a ubezpieczyciel za kradzież zwykłą – nieobjętą ochroną w podstawowym zakresie polisy.

Najważniejsze z perspektywy właściciela firmy jest poznanie i zrozumienie definicji kradzieży z włamaniem, bo różnice potrafią być zasadnicze – i to nie tylko między ubezpieczycielami, ale też między produktami tego samego zakładu. Autorskie definicje wciąż często zawężają to pojęcie do zamkniętego pomieszczenia oraz przełamania zabezpieczeń z użyciem siły i narzędzi, nie nadążając tym samym za rozwojem doktryny prawa karnego, która włamaniem obejmuje dziś także pokonanie zabezpieczenia bez jego niszczenia – wyjaśnia Adam Zawadzki z Attis Broker.

Drugim źródłem potencjalnej odmowy wypłaty odszkodowania jest katalog wymogów dotyczących zabezpieczeń przeciwkradzieżowych. Zwykle stanowi osobny załącznik do polisy, w którym zakłady ubezpieczeń nakładają na firmę obowiązek zgłoszenia zdarzenia na policję, wymagają systemu alarmowego, monitoringu, ochrony fizycznej, a także wskazują parametry drzwi i okien (konstrukcję, certyfikat, klasę odporności itp.). Tymczasem „Crime Report 2026” pokazuje, że na polskich budowach niektóre z tych środków są stosowane coraz rzadziej. W ciągu roku wykorzystanie ochrony fizycznej spadło tam o 11,6 p.p., ogrodzeń o 9,2 p.p., a systemów alarmowych o 9 p.p.

Niespełnienie choćby jednego z wymogów może przesądzić o odmowie wypłaty. Co ważne, mimo rozbudowanych wymagań ubezpieczyciele mogą stosować dodatkowe ograniczenia swojej odpowiedzialności, m.in. wprowadzając limity oraz podwyższoną franszyzę redukcyjną – kwotę, o którą pomniejszają odszkodowanie.

Co można wynegocjować z ubezpieczycielem?

Standardowe wzorce umowne dają się jednak modyfikować. Można wskazać trzy funkcjonujące na polskim rynku rozwiązania, które zapewniają firmom właściwą ochronę na wypadek kradzieży z włamaniem:

  • Rozszerzenie definicji kradzieży z włamaniem – objęcie ochroną zdarzeń w kontenerach, barakowozach, kioskach czy wydzielonych miejscach składowania oraz wyszczególnienie mienia, które ze względu na gabaryty lub przeznaczenie przechowywane jest poza pomieszczeniem opisanym w standardowej definicji.
  • Klauzula akceptacji istniejących zabezpieczeń – ubezpieczyciel uznaje zabezpieczenia z dnia zawarcia umowy za wystarczające, o ile są sprawne i zainstalowane zgodnie z przepisami. To rozwiązanie ważne dla firm z wieloma nieruchomościami o zróżnicowanym stanie technicznym.
  • Rozszerzenie o ryzyko kradzieży zwykłej – obejmuje kradzież mienia bez śladów włamania. Zwykle ma niższy limit i wyższą franszyzę redukcyjną, ale usuwa najczęstszą oś sporu na etapie likwidacji szkody.

Tych kilka rozwiązań pokazuje, że dopasowanie ochrony do potrzeb przedsiębiorcy wymaga ponadprzeciętnej wiedzy ubezpieczeniowej. Wymogi ubezpieczyciela trzeba przejść pozycja po pozycji, dla każdego rodzaju mienia i faktycznego sposobu jego przechowywania, a wszystkie rozbieżności wyjaśnić przed podpisaniem polisy, nie po szkodzie. Firmom trudno to zrobić na własną rękę, bez pomocy profesjonalnego doradcy – podsumowuje Adam Zawadzki z Attis Broker.

Wsparcie doradcy obejmuje przy tym nie tylko dobór i wynegocjowanie właściwego zakresu ochrony, lecz także pomoc w likwidacji szkody, gdy do włamania już dojdzie.